Dzień dobry w niedzielę!
Momentalnie mi minął wczorajszy dzień. Plan ładnie wykonany, poczytałam, posprzątałam, zrobiłam długie wybieganie, wieczorem spotkałam się ze znajomymi w barze z muzyką na żywo (oni pili piwo, ja colę zero).
Od pewnego czasu po bieganiu robił mi się odcisk w tym samym miejscu, co mnie dziwiło, bo wcześniej nie miałam takiego problemu. Ostatecznie skończyło się tak, że w środku w bucie wyszedł jakiś gruby drut, który tworzy strukturę i, niestety, bardzo boleśnie oddziałuje na mojego palca. Wczorajszy trening zrobiłam mimo wszystko, jednak dziś koniecznie ruszam na poszukiwania nowej pary. Już i tak nadszedł na to najwyższy czas, świetnie służyły mi przez wiele lat, co i tak jest pewnie ciut za długo w kwestii butów biegowych. Nie powinno się ich zajeżdżać aż do zdarcia, ale ja nie umiem inaczej. Zawsze najpierw coś muszę wykończyć do ostatka, dopiero kupię/zacznę nową rzecz. Nawyk to i dobry, i niedobry, zależy od sytuacji.
Bilans (z wczoraj):
Wczorajszy bilans wysoki, 1700-1800 kcal ale jestem bardzo zadowolona, bo zrobiony na dobrym jedzeniu (warzywa, owoce, omlet białkowy, wafle ryżowe, tosty z guacamole, orzechy i suszone owoce, przyjemność w postaci małego tiramisu), a i przy mocnym treningu. Wreszcie weekend bez napadu, przemyślany i z trzymaniem sensownych godzin posiłków. Dla mnie mały sukces :)
Ćwiczenia (z wczoraj):
Bieg, 11,76 km, 1:10:17
Waga (z dzisiaj):
53,1 kg
Też jestem zadowolona, bo jestem tuż przed okresem, więc teoretycznie część to zgromadzona w organizmie woda. A trochę się bałam wchodzić na wagę, zawsze tak mam, jeśli jakiś czas się nie ważę. Lekki stres, że starania na nic.
Chciałabym zobaczyć 52,0 kg na koniec lutego.
Plan na dziś to głównie kupić buty i odpocząć. Zebrać siły na nowy tydzień.
niedziela, 9 lutego 2020
piątek, 7 lutego 2020
9.
Wreszcie koniec tygodnia! Zawsze jestem w piątek już tak wyczerpana, że z radością wyczekuję weekendu, wyspania się, wypoczęcia, robienia wszystkiego na spokojnie.
Dziś i wczoraj troszkę powyżej limitu, 1300-1400 kcal. Za to ćwiczenia jak najbardziej dotrzymane, 7 km w 40 minut rano przed pracą, dziś Chodakowska.
Wczoraj zjadłam na obiad niebezpieczną mieszankę składającą się między innymi z groszku, soczewicy, brokułów i skutki odczuwam do dziś, nie polecam!
Doszłam też do wniosku, że nie sprawdza się u mnie narzucanie konkretnego limitu. Wolę jednak takie "żonglowanie", w dni mocniejsze treningowe trochę więcej w ramach potrzeb, w pozostałe mniej.
Jutro planuję odpocząć, poczytać książkę, posprzątać, pobiegać, może przejdę się też do kina, zobaczymy.
W poniedziałek umówiłam się ze znajomymi, idziemy na balet. Nie mogę się doczekać, uwielbiam :)
Pięknego weekendu, nawet jeśli zapowiada się deszczowo, jak mój!
Bilans:
smoothie (jabłko, burak, kiwi, plaster cytryny) - 170
bułka - 180
ser - 120
orzechy i rodzynki - 50
miseczka warzyw - 80
mus czekoladowy- 220 (nawet nie był taki smaczny)
banan - 100
granola - 400
Łącznie: 1320 kcal
Ćwiczenia:
Chodakowska, Skalpel z hantlami
Dziś i wczoraj troszkę powyżej limitu, 1300-1400 kcal. Za to ćwiczenia jak najbardziej dotrzymane, 7 km w 40 minut rano przed pracą, dziś Chodakowska.
Wczoraj zjadłam na obiad niebezpieczną mieszankę składającą się między innymi z groszku, soczewicy, brokułów i skutki odczuwam do dziś, nie polecam!
Doszłam też do wniosku, że nie sprawdza się u mnie narzucanie konkretnego limitu. Wolę jednak takie "żonglowanie", w dni mocniejsze treningowe trochę więcej w ramach potrzeb, w pozostałe mniej.
Jutro planuję odpocząć, poczytać książkę, posprzątać, pobiegać, może przejdę się też do kina, zobaczymy.
W poniedziałek umówiłam się ze znajomymi, idziemy na balet. Nie mogę się doczekać, uwielbiam :)
Pięknego weekendu, nawet jeśli zapowiada się deszczowo, jak mój!
Bilans:
smoothie (jabłko, burak, kiwi, plaster cytryny) - 170
bułka - 180
ser - 120
orzechy i rodzynki - 50
miseczka warzyw - 80
mus czekoladowy- 220 (nawet nie był taki smaczny)
banan - 100
granola - 400
Łącznie: 1320 kcal
Ćwiczenia:
Chodakowska, Skalpel z hantlami
środa, 5 lutego 2020
8.
Padam z nóg, 22, a ja dopiero wróciłam do domu z basenu i zakupów. Ledwo dotaszczyłam siaty z zakupami. Nie umiem mało kupić, zawsze włącza mi się jakieś szaleństwo na dziale warzywno-owocowym, a to nigdy nie są lekkie rzeczy ;)
W kwestii poleceń niskokalorycznych batonów proteinowych, o które poproszono w komentarzu - trochę już ich zjadłam :) Generalnie większość jest w granicach 150-250 kcal, w zależności oczywiście od zawartości białka i cukru. Uważnie czytajcie etykiety i patrzcie na zawartość cukru, bo czasem naprawdę jest to niemała ilość. A z drugiej strony, czasem zawartość cukru jest śladowa, a baton wcale nie jest oznaczony jako "bez cukru", "dietetyczny", czy podobnie :)
Jeśli dokona się rozsądnego wyboru, to spokojnie można jeść w ramach posiłku, a dodatkowy bonus w tym taki, że zaspokaja ochotę na słodkie.
Najmniej kaloryczne, które jadłam, to te: https://www.myprotein.pl/sports-nutrition/niskokaloryczny-baton-bialkowy/11534149.html (152 kcal na baton)
W smaku też są naprawdę ok.
Bilans:
smoothie (burak, jabłko, plasterek cytryny, płatki owsiane) - 170
bułka serowa - 200
groszek z marchewka - 90
zielona fasolka - 70
pieczone ziemniaki - 80
jogurt naturalny - 60
banan - 100
skyr - 80
granat - 100
granola - 250
Łącznie: 1200 kcal
Ćwiczenia:
Basen, 600m
W kwestii poleceń niskokalorycznych batonów proteinowych, o które poproszono w komentarzu - trochę już ich zjadłam :) Generalnie większość jest w granicach 150-250 kcal, w zależności oczywiście od zawartości białka i cukru. Uważnie czytajcie etykiety i patrzcie na zawartość cukru, bo czasem naprawdę jest to niemała ilość. A z drugiej strony, czasem zawartość cukru jest śladowa, a baton wcale nie jest oznaczony jako "bez cukru", "dietetyczny", czy podobnie :)
Jeśli dokona się rozsądnego wyboru, to spokojnie można jeść w ramach posiłku, a dodatkowy bonus w tym taki, że zaspokaja ochotę na słodkie.
Najmniej kaloryczne, które jadłam, to te: https://www.myprotein.pl/sports-nutrition/niskokaloryczny-baton-bialkowy/11534149.html (152 kcal na baton)
W smaku też są naprawdę ok.
Bilans:
smoothie (burak, jabłko, plasterek cytryny, płatki owsiane) - 170
bułka serowa - 200
groszek z marchewka - 90
zielona fasolka - 70
pieczone ziemniaki - 80
jogurt naturalny - 60
banan - 100
skyr - 80
granat - 100
granola - 250
Łącznie: 1200 kcal
Ćwiczenia:
Basen, 600m
wtorek, 4 lutego 2020
7.
Dziękuję za te miłe komentarze pod poprzednim postem! :)
Dziś dla odmiany dzień wolniejszy i spokojniejszy. Niewiele do robienia, tak go trochę... Przesiedziałam, można rzec.
Wczoraj zaczęłam czytać "L'Univers expliqué aux gens pressés" - Neil deGrasse Tyson, wydaje mi się, że w polskiej wersji to "Astrofizyka dla zabieganych". Zaczyna się ciekawie, wydaje się być też dobrą kontynuacją po "Sapiens" Harariego!
Jutro na mojej byłej uczelni mamy oficjalne rozdanie dyplomów. Tak, w środku tygodnia, w środku dnia :D Kpina, wszyscy pracujemy. Trochę szkoda, bo specjalnie przyjeżdża mój dobry znajomy "ze szkolnej ławy", ale ja jednak nie chciałam brać na to specjalnie dnia wolnego, by się tam fatygować. Serio, co za geniusz na to wpadł...
Jutro miałam w planach śmignąć na basen, ale może ostatecznie wyjdzie z tego jakieś spotkanie towarzyskie? Zobaczymy. Specjalna okazja, więc postaram się nie mieć wyrzutów sumienia ;)
Bilans:
owsianka z cynamonem i waniliowym Danio - 250
sałatka - 80
zupa z groszku - 100
bułka - 180
ser - 120
kilka rodzynek i orzechów włoskich - 70
jabłko - 90
warzywa z patelni z jajkiem - 180
baton proteinowy - 150
Łącznie: 1220/1200 kcal
Dziś dla odmiany dzień wolniejszy i spokojniejszy. Niewiele do robienia, tak go trochę... Przesiedziałam, można rzec.
Wczoraj zaczęłam czytać "L'Univers expliqué aux gens pressés" - Neil deGrasse Tyson, wydaje mi się, że w polskiej wersji to "Astrofizyka dla zabieganych". Zaczyna się ciekawie, wydaje się być też dobrą kontynuacją po "Sapiens" Harariego!
Jutro na mojej byłej uczelni mamy oficjalne rozdanie dyplomów. Tak, w środku tygodnia, w środku dnia :D Kpina, wszyscy pracujemy. Trochę szkoda, bo specjalnie przyjeżdża mój dobry znajomy "ze szkolnej ławy", ale ja jednak nie chciałam brać na to specjalnie dnia wolnego, by się tam fatygować. Serio, co za geniusz na to wpadł...
Jutro miałam w planach śmignąć na basen, ale może ostatecznie wyjdzie z tego jakieś spotkanie towarzyskie? Zobaczymy. Specjalna okazja, więc postaram się nie mieć wyrzutów sumienia ;)
Bilans:
owsianka z cynamonem i waniliowym Danio - 250
sałatka - 80
zupa z groszku - 100
bułka - 180
ser - 120
kilka rodzynek i orzechów włoskich - 70
jabłko - 90
warzywa z patelni z jajkiem - 180
baton proteinowy - 150
Łącznie: 1220/1200 kcal
poniedziałek, 3 lutego 2020
6.
Dobry i zabiegany dzień! W pracy od rana byłam zawalona robotą, skończyłam idealnie wtedy, gdy nadeszła pora, by się powoli zbierać. Lubię takie wypełnione, ambitne dni.
Miałam iść jutro rano biegać, ale w swoim niezmierzonym geniuszu wyczyściłam buty akurat wtedy, gdy przestali grzać (mamy teraz po 15 stopni w ciągu dnia, choć ciągle leje), więc wciąż nie wyschły i nie zapowiada się na to nawet do jutra, mimo że starałam się im trochę pomóc suszarką. Nic to! W ramach rekompensaty zrobiłam dziś Skalpel Chodakowskiej (dołożyłam dwukilogramowe hantle; było czuć, że mięśnie pracują).
Z jedzeniem też bardzo ok, postanowiłam sobie w tym tygodniu nie przekraczać limitu 1200 kcal. Mam nadzieję, że dam radę!
Dramatic.true - nie przejmuj się kryzysem w bieganiu! Każdy ma inną kondycję, ja biegam od gimnazjum (czyli już ponad 12-13 lat!), a w planach mam półmaraton z dobrym czasem jesienią, więc też staram się jak mogę, by porządnie trenować :) Nie poddawaj się.
Bilans:
smoothie (jabłko, burak, kiwi, plaster cytryny) - 190
bułka - 180
ser - 120
sałatka z jajkiem i wędzonym łososiem - 150
garstka rodzynek i orzechów - 140
jogurt naturalny - 60
jabłko - 90
serek stracciatella - 180
Łącznie: 1110/1200 kcal
Ćwiczenia:
Chodakowska, Skalpel z hantlami 2 kg
A teraz śmigam zrobić sobie małe spa pod prysznicem i zanurzyć się w pościeli i książkach :)
Miałam iść jutro rano biegać, ale w swoim niezmierzonym geniuszu wyczyściłam buty akurat wtedy, gdy przestali grzać (mamy teraz po 15 stopni w ciągu dnia, choć ciągle leje), więc wciąż nie wyschły i nie zapowiada się na to nawet do jutra, mimo że starałam się im trochę pomóc suszarką. Nic to! W ramach rekompensaty zrobiłam dziś Skalpel Chodakowskiej (dołożyłam dwukilogramowe hantle; było czuć, że mięśnie pracują).
Z jedzeniem też bardzo ok, postanowiłam sobie w tym tygodniu nie przekraczać limitu 1200 kcal. Mam nadzieję, że dam radę!
Dramatic.true - nie przejmuj się kryzysem w bieganiu! Każdy ma inną kondycję, ja biegam od gimnazjum (czyli już ponad 12-13 lat!), a w planach mam półmaraton z dobrym czasem jesienią, więc też staram się jak mogę, by porządnie trenować :) Nie poddawaj się.
Bilans:
smoothie (jabłko, burak, kiwi, plaster cytryny) - 190
bułka - 180
ser - 120
sałatka z jajkiem i wędzonym łososiem - 150
garstka rodzynek i orzechów - 140
jogurt naturalny - 60
jabłko - 90
serek stracciatella - 180
Łącznie: 1110/1200 kcal
Ćwiczenia:
Chodakowska, Skalpel z hantlami 2 kg
A teraz śmigam zrobić sobie małe spa pod prysznicem i zanurzyć się w pościeli i książkach :)
niedziela, 2 lutego 2020
5.
Zgodnie z założeniami dzisiejszy dzień był już o wiele lepszy i spokojniejszy.
Zrobiłam porządny trening, dobrze jadłam, odpoczęłam na spokojnie w domu (psychicznie i fizycznie). Skończyłam czytać świetną książkę ("Sapiens" Yuval Noah Harari), którą poleciłabym absolutnie każdemu. Dawka wiedzy, którą w sobie zawiera, jest niesamowicie duża, a jednocześnie książka napisana jest w świetny sposób, czyta się lekko i z przyjemnością. Mogę spokojnie zaliczyć ją do jednych z najlepszych, jakie czytałam (a trochę ich już było, w moim 25-letnim życiu mola książkowego).
Jestem gotowa na rozpoczęcie nowego tygodnia :)
Bilans:
serek stracciatella - 180
odżywka białkowa z wodą - 100
sałatka (burak, marchewka, pomidorki koktajlowe, zioła) - 100
jabłko - 90
suszona żurawina - 160
placki (dwa banany, skyr, 1,5 łyżki płatków owsianych, cynamon, jajko) - 460
3 suszone śliwki - 60
3 spore śliwki - 90
Łącznie: 1240 kcal
Ćwiczenia:
Bieganie, 11,67 km, 1:10:18
Waga:
54,0 kg (wzrost spowodowany wczorajszym złym dniem)
Zrobiłam porządny trening, dobrze jadłam, odpoczęłam na spokojnie w domu (psychicznie i fizycznie). Skończyłam czytać świetną książkę ("Sapiens" Yuval Noah Harari), którą poleciłabym absolutnie każdemu. Dawka wiedzy, którą w sobie zawiera, jest niesamowicie duża, a jednocześnie książka napisana jest w świetny sposób, czyta się lekko i z przyjemnością. Mogę spokojnie zaliczyć ją do jednych z najlepszych, jakie czytałam (a trochę ich już było, w moim 25-letnim życiu mola książkowego).
Jestem gotowa na rozpoczęcie nowego tygodnia :)
Bilans:
serek stracciatella - 180
odżywka białkowa z wodą - 100
sałatka (burak, marchewka, pomidorki koktajlowe, zioła) - 100
jabłko - 90
suszona żurawina - 160
placki (dwa banany, skyr, 1,5 łyżki płatków owsianych, cynamon, jajko) - 460
3 suszone śliwki - 60
3 spore śliwki - 90
Łącznie: 1240 kcal
Ćwiczenia:
Bieganie, 11,67 km, 1:10:18
Waga:
54,0 kg (wzrost spowodowany wczorajszym złym dniem)
sobota, 1 lutego 2020
4.
Mam dziś bardzo ciężki dzień. Złe jedzenie i zbyt dużo, nie mogłam się pohamować, dwa razy wymiotowałam. Nie tak miał wyglądać mój dzień. To chyba następstwa męczącego tygodnia, nie miałam ani jednego wolnego wieczoru, codziennie wracałam bardzo późno do domu. Poniedziałek - pralnia, wtorek - basen, środa - spotkanie, czwartek - impreza firmowa, piątek - spotkanie. W tym jeszcze dwa razy biegałam. Dziś chciałam zrobić dzień odpoczynku, i organizm chyba postanowił odbudować straconą energię...
Przynajmniej porządnie wysprzątałam w domu, zrobiłam pranie, poszłam na spacer, poćwiczyłam. Zawsze coś, choć wciąż okropny dzień. Nienawidzę, gdy nie panuję nad tym, co robię, bez żadnego planu i kontroli.
Jestem tak zmęczona i psychicznie, i fizycznie... Wczoraj po spotkaniu ze znajomymi wyszłam z baru i zapomniałam nawet zapłacić za piwo (które dopiłam zaledwie w połowie... butelka 0,33). Pisałam do nich, by zapłacili za mnie. Strasznie było mi głupio.
Jutro będzie lepiej.
Bilans:
wafle ryżowe z czekoladą 90g
3 daktyle
suszone owoce i orzechy 150g (połowa zwymiotowana)
duża czekolada 270g (połowa zwymiotowana)
jabłko
garść borówek (zwymiotowane)
paczka Delicji 147g (zwymiotowane w całości)
Nawet nie chcę liczyć kalorii. Ostatecznie coś około 2000 kcal, co samo w sobie nie jest dramatem, bo dla wielu osób to normalne dzienne zapotrzebowanie. Dramatem jest brak jakości tego pożywienia, wymioty, brak kontroli, złe emocje.
Bardzo zły dzień.
Ćwiczenia:
Pamela Reif 10 min arms and core + 10 min ABS
spacer (ponad 1h)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



